Przedawnienie roszczenia o wypłatę dywidendy w spółce z o.o.

dr Paweł Zdanikowski
Adiunkt w Katedrze Prawa Handlowego KUL. Sędzia sądu rejonowego. Autor publikacji z zakresu prawa handlowego, w szczególności z zakresu prawa spółek.

Jednym z bardziej interesujących orzeczeń wydanych przez Sąd Najwyższy w 2015 r. była uchwała podjęta 18 czerwca 2015 r., w sprawie III CZP 31/15. Sąd Najwyższy zajął w niej stanowisko w kwestii terminu przedawnienia roszczenia o wypłatę dywidendy w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością.

Spór w doktrynie

Praktyczne znaczenie uchwały jest istotne, ponieważ w tym przedmiocie zdania w literaturze są podzielone.

Część doktryny przyjmuje, że roszczenie o wypłatę dywidendy, zgodnie z art. 118 k.c., przedawnia się po upływie 3 lat, ponieważ ma charakter okresowy (tak M. Allerhand, Kodeks handlowy. Komentarz, Bielsko – Biała 1997, s. 281; S. Sołtysiński [w:] S. Sołtysiński, A. Szajkowski, A. Szumański, J. Szwaja, Kodeks spółek handlowych. Komentarz do art. 151-300, Warszawa 2005, s. 393) lub też, że roszczenie o wypłatę dywidendy jest związane z prowadzeniem działalności gospodarczej przez spółkę (tak na gruncie przepisów o spółce akcyjnej J. Frąckowiak [w:] W. Pyzioł (red.), Kodeks spółek handlowych. Komentarz, Warszawa 2008, s. 694; W. Popiołek, Akcja – prawo podmiotowe, Warszawa 2010, s. 84, przyp. 1).

Stanowisko przeciwne zakłada, że roszczenie o wypłatę dywidendy nie ma charakteru okresowego, stąd też przedawnia się na zasadach ogólnych, a więc z upływem 10 lat (zob. A. Herbet [w:] System Prawa Prywatnego t. 17A, Warszawa 2010, s. 384; A. Opalski, Kapitał zakładowy. Zysk. Umorzenie, Warszawa 2002, s. 149; G. Pacek, Przedawnienie roszczenia o wypłatę dywidendy, Monitor Prawniczy 2008, Nr 20, s. 119-120; J. A. Strzępka i E. Zielińska [w:] J. A. Strzępka (red.), Kodeks spółek handlowych, t. I. Komentarz. Orzecznictwo do art. 1 – 300, Warszawa 2005, s. 633- 634).

Stanowisko Sądu Najwyższego

W swojej uchwale Sąd Najwyższy przychylił się do drugiego z zaprezentowanych stanowisk formułując tezę, że

„Roszczenie wspólnika spółki z ograniczoną odpowiedzialnością o wypłatę dywidendy nie jest roszczeniem o świadczenie okresowe”.

Nie budzącą wątpliwości, w tej części, argumentację Sądu Najwyższego można streścić następująco. Roszczenie wspólnika o wypłatę dywidendy powstaje w danym roku i jest zależne od tego, czy zostanie podjęta odpowiednia uchwała o podziale zysku za poprzedni rok obrotowy. Roszczenie to nie powtarza się zatem w regularnych odstępach czasu, co decydowałoby o jego okresowej naturze, tylko jest świadczeniem jednorazowym. Roszczenie to nie ma więc ani charakteru stałego, ani systematycznie powtarzającego się, może bowiem przez wiele lat od utworzenia spółki nie powstać w ogóle ze względu na jej sytuację finansową, a nawet może nigdy nie powstać, jeśli spółka nie osiągnie zysku, albo zysk ten będzie przeznaczony wolą wspólników na inne cele, a nie do podziału pomiędzy nich. Do momentu podjęcia uchwały wspólników dywidenda jest świadczeniem potencjalnym, a roszczenie (będące prawem podmiotowym bezpośrednim) stanowi dopiero wierzytelność do spółki o wypłatę konkretnej kwoty na rzecz konkretnego wspólnika. Także wysokość świadczenia nie jest zależna od upływu czasu, gdyż ani nie wiadomo przed upływem roku obrotowego, czy będzie i jak duży zysk wypracowany przez spółkę, ani jaką część będzie można ze względu na inne zobowiązania spółki przeznaczyć do podziału między wspólników.

Obiter dicta (nieco wykraczając poza ramy pytania prawnego) Sąd Najwyższy poczynił także rozważania związane z drugą podstawą zastosowania trzyletniego okresu przedawnienia (związek roszczenia z prowadzoną działalnością gospodarczą). Uzasadnienie tego stanowiska składa się z trzech argumentów:

  • wierzycielem z tytułu dywidendy jest tylko wspólnik i spółka jako osoba prawna ma w tym udział dzięki wypracowaniu zysku, który uchwałą wspólników został przeznaczony w określonej części na wypłatę im dywidendy;
  • przyjmuje się powszechnie stanowisko o działalności gospodarczej spółki kapitałowej i jej statusie przedsiębiorcy, ale nie o działalności gospodarczej samego wspólnika przez to, że uczestniczy w spółce (por. zwłaszcza uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 22 lipca 2005 r., III CZP 45/05, OSNC 2006, Nr 4, poz. 66 oraz wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 stycznia 2007 r., IV CSK 356/06, nie publ.);
  • spółka kapitałowa może nie prowadzić działalności gospodarczej i nie być w ogóle przedsiębiorcą, gdyż może zostać zawiązana w każdym celu prawnie dozwolonym; wtedy z założenia nie będzie mieć zysku do podziału między wspólników. Tak więc, za trzyletnim przedawnieniem roszczenia wspólnika o wypłatę dywidendy z pewnością nie przemawia prowadzenie przez niego działalności gospodarczej utożsamianej z uczestnictwem w spółce.

Sąd Najwyższy co do zasady trafnie kwestionuje stanowisko, że roszczenie o wypłatę dywidendy przedawnia się z upływem lat 3 jako mające związek z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Nie mniej jednak stanowisko to wymaga pewnego komentarza.

Pierwszy argument jest mało czytelny, wręcz niezrozumiały (nie bardzo wiadomo w czym ma udział spółka dzięki wypracowaniu zysku). Jak się wydaje Sądowi Najwyższemu chodziło po prostu o to, że punktu widzenia zakwalifikowania związku roszczenia z działalnością gospodarczą znaczenie ma komu roszczenie przysługuje, a bez znaczenia jest charakter działalności dłużnika (zob. S. Sołtysiński [w:] S. Sołtysiński, A. Szajkowski, A. Szumański, J. Szwaja, Kodeks…s, . 394).

Drugi argument należy zasadniczo podzielić, z tym jednak zastrzeżeniem, że mogą zdarzyć się przypadki, gdy roszczenie o wypłatę dywidendy będzie związane z prowadzeniem działalności gospodarczej przez wspólnika. Będzie tak w szczególności wówczas, gdy wspólnikiem będzie np. spółka, której chociażby ubocznym przedmiotem działalności, jest inwestowanie w udziały w innych spółkach.

Trzeci zaś argument, nie tylko wydaje się zbędny (w kontekście argumentu pierwszego), ale także chybiony. Wbrew stanowisku SN należy stwierdzić, że zysk (a zatem także i dywidenda) może powstać również w spółce, która nie prowadzi działalności gospodarczej, np. na skutek zwiększenia wartości majątku spółki (zob. A. Szajkowski, M. Tarska [w:] S. Sołtysiński, A. Szajkowski, A. Szumański, J. Szwaja, Kodeks…s, 378).

Bądź na bieżąco!

Zapisz się, aby otrzymać najnowsze artykuły z LawBlog.pl bezpośrednio na Twoją skrzynkę e-mail

Comments

  1. Koch Krzysztof says:

    Co w przypadku, gdy w świetle postanowień umowy spółki zysk przypada rokrocznie wspólnikom bez potrzeby podejmowania uchwały w tym przedmiocie, np. z chwilą odbycia zgromadzenia wspólników czy zatwierdzenia na nim sprawozdania fin. (dochodzi do tzw. automatycznego podziału na wzór ustawowej regulacji k.h.)?

    Wydaje się wówczas, że teza o okresowym charakterze świadczenia w postaci wypłaty dywidendy przez spółkę jest znacznie silniejsza.

    • Ciekawe zagadnienie, ale moim zdaniem w takiej sytuacji również nie będziemy mieli do czynienia ze świadczeniem okresowym. Świadczenie okresowe musi być „pewne” i powtarzające się – a w przypadku strat finansowych lub niedoborów w kapitałach nie mamy czego dzielić i nie ma pewnego-okresowego świadczenia.

      Ponadto nie wiem czy przypadkiem takie postanowienia umowy spółki (tj. podział bez potrzeby podejmowania uchwały zgromadzenia) jest dobre ? Umowa spółki musi zatem zawierać bardzo szczegółowe i szerokie zasady określające ustalenie prawa wspólnika do dywidendy (temat na odrębną dyskusję).

      • Koch Krzysztof says:

        Nie zgadzam się z twierdzeniem jakoby cechą konstytutywną świadczenia okresowego była „pewność” co miałoby oznaczać pewność co do jego wystąpienia. To o czym Pan/-i pisze dotyczy kwestii wtórnej tj. wykonania zobowiązania – nienależytego bądź niewykonania w ogóle. W świadczeniu okresowym upatrywałbym raczej świadczenia powtarzalnego (jak sam Pan/-i raczył/-a wspomnieć), którego wysokość wyznaczana jest czasem trwania stosunku prawnego będącego jego podłożem. Ponadto, nie powinno dać się ustalić globalnej sumy, na którą składają się poszczególne świadczenia okresowe.

        Co do tego, czy celowe jest zawieranie takiego postanowienia w umowie, należy powiedzieć, że bez wątpienia służy to wspólnikom, którzy mogą w ten sposób zabezpieczyć swoje partykularne interesy (oczywiście pozostaje do wyważenia ciężar na drugiej szali – realizacja celu samej spółki).

        • dr hab. Andrzej Herbet, prof. KUL says:

          Panie Krzysztofie, po pierwsze – rzeczywiście – istotę świadczenia okresowego ustalono w doktrynie w sposób wystarczający – jak się wydaje – dla rozstrzygnięcia tytułowej kwestii przez wskazanie, że w czynnik czasu jest niejako „wkomponowany” w samo świadczenie. Inaczej mówiąc, element czasu nie tylko wyznacza temporalne ramy wykonania świadczenia, ale ma także (jakiś) wpływ na jego rozmiar. Z tego punktu widzenia teza SN wydaje się trafna (co piszę z nieskrywaną satysfakcją) i niekontrowersyjna. Element czasu pojawia się w odniesieniu do dywidendy ze względów „technicznych”, tj. z uwagi na powiązanie z okresem sprawozdawczym spółki i nie ma żadnego wpływu na wysokość (rozmiar) świadczenia.

          Po drugie – pokrótce nawiązując do ewentualnej umownej modyfikacji przesłanek powstania roszczenia o wypłatę dywidendy (brak konieczności podjęcia uchwały w tej sprawie) trzeba odnotować, że nie zmienia ona faktu, iż dywidenda nie będzie się należała (w ogóle) jeżeli nie zostanie osiągnięty zysk (z całą świadomością dyskusyjności znaczenia zysku za ostatni rok obrotowy na tle art. 192 KSH) i nie zostanie zatwierdzone sprawozdanie finansowe. Na marginesie, rozwiązanie takie rodzi poważne, a zupełnie niepotrzebne ryzyka podatkowe.

          Po trzecie – trzeba postawić pytanie o ratio wprowadzenia (akceptacji) takiego, a nie innego (krótszego lub dłuższego) terminu przedawnienia. Oczywiście, można przyjąć założenie „inwestorze strzeż się” lub stwierdzić, że brak aktywności tegoż idzie na dobro całej korporacji (niepobrane środki powiększają bazę majątkową spółki). Ostatecznie jednak przecież cały majątek spółki – w sensie ekonomicznym – należy do wspólników. Przyjęcie krótszego terminu przedawnienia powoduje więc jedynie zmianę klucza jego podziału („zaoszczędzone” w ten sposób aktywa będą mogły podlegać kolejnemu podziałowi na zasadach ogólnych, pomiędzy wszystkich uprawnionych).

          Po czwarte – w praktyce nierzadko mamy do czynienia z problemami związanymi np. ze zmianami sukcesyjnymi, zwłaszcza mortis causam, w których uprawnieni – z różnych zresztą powodów – wykazują swoją legitymację wobec spółki po dłuższym okresie czasu. Praktyczne konsekwencje rozstrzygnięcia SN będą tutaj oczywiste.

Speak Your Mind

*