Czym jest Rejestr Polskich Podmiotów Gospodarczych, czyli kolejna odsłona spraw z drobnym druczkiem

dr hab. Andrzej Herbet, prof. KUL
Kierownik Katedry Prawa Handlowego KUL. Radca prawny. Ekspert ds. legislacji w Biurze Analiz Sejmowych Kancelarii Sejmu. Autor licznych publikacji z zakresu prawa handlowego i cywilnego, w szczególności z zakresu prawa spółek.

Po raz kolejny okazuje się, że życie oraz inwencja osób szukających metod łatwego, chociaż niekoniecznie uczciwego zysku, nieustannie dostarczają przykładów testujących wiedzę naszych przedsiębiorców o aktualnych rozwiązaniach prawnych, w tym także obowiązujących w zakresie systemu ich ewidencji i rejestracji. W ostatnim okresie przedsiębiorcy, którzy uzyskali wpis do prowadzonej przez Ministra Gospodarki Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (dalej: CEIDG) otrzymują masowo listy wysyłane przez „Rejestr Polskich Podmiotów Gospodarczych” z siedzibą w Warszawie, o następującej, standardowej treści:

Z dniem X zarejestrowano w rejestrze podmiotów gospodarczych prowadzonym przez Ministra Gospodarki podmiot Y.

Zasadzający się na art. 66 § 1 Ustawy Dz. U. z 1964 nr 16 poz. 93 wpis do Rejestru Polskich Podmiotów Gospodarczych oparty jest na opłacie w wysokości 145,00 zł w terminie nieprzekraczalnym do dn. X.

Dokonywanie przedmiotowych wpisów za opłatą rozpoczęto z rokiem 2013.

Brak płatności spowoduje trwały brak wpisu przedsiębiorcy w Rejestrze Polskich Podmiotów Gospodarczych.

Cytowanemu wyżej tekstowi towarzyszy – a jakże – kompletnie wypełniony druk polecenia przelewu na ww. kwotę.

Pierwsze skojarzenie nieprofesjonalisty, zwłaszcza  jeśli nie zwraca on szczególnej uwagi na przydługie nazwy własne,  jest oczywiste. Oto zakończyła się szczęśliwa era nieodpłatnych wpisów do CEIDG. Całe szczęście, że wysokość opłaty jest  umiarkowana, niższa nawet od opłaty za zarejestrowanie przedsiębiorcy jako czynnego podatnika podatku VAT!

Wszystkich, których myślenie przebiega takim właśnie torem uspokajamy. Przepis art. 29 ustawy z dnia  2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (Dz. U. z 2010 r. Nr 220, poz. 1447 ze zm.) nadal obowiązuje, a wniosek o wpis, jak i sam wpis w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej w dalszym ciągu są wolne od opłat.

Sprawę wyjaśnia – zamieszczone na podłużnym marginesie pisma i to drukiem tak małym, że wymaga użycia lupy – „objaśnienie” następującej treści: nadawcą niniejszego pisma jest prowadząca reklamowy „Rejestr Polskich Podmiotów Gospodarczych” i działająca pod tą marką GALOR spółka z o.o. z siedzibą w Warszawie, o kapitale zakładowym w imponującej wysokości 5.000 zł. „Objaśnienie” wskazuje również na charakter pisma jako oferty w rozumieniu kodeksu cywilnego oraz możliwość odstąpienia od umowy w ciągu 10 dni bez podania przyczyn. Sprawa jest więc kolejną odsłoną w spektaklu „naciągania” osób nie znających dokładnie przepisów prawa, bądź po prostu „zabieganych” w związku z uruchomioną niedawno działalnością, i to – jak wskazują informacje uzyskane od przedsiębiorców, doniesienia prasowe i fora internetowe – często kończącą się sukcesem (vide: przykład działającego na podobnych zasadach Krajowego Rejestru Pracowników i Pracodawców).

Przedsiębiorców, którzy otrzymali tego typu pismo zachęcamy zatem do… wyrzucenia go do kosza. Proszę także nie zwracać uwagi na wskazany na marginesie pisma 10-dniowy termin do dostąpienia od umowy. Ponieważ treść i konstrukcja ewidentnie świadczą o zamiarze wywołania błędnego przeświadczenia odbiorcy, w analizowanym wypadku ma on także do dyspozycji uprawnienia gwarantowane przez art. 84 i 86 k.c. – a więc możliwość uchylenia się od skutków oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu podstępnie wywołanego przez drugą stronę czynności. Spytają Państwo, czy warto…? Ta decyzja należy już do każdego z zainteresowanych.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się, aby otrzymać najnowsze artykuły z LawBlog.pl bezpośrednio na Twoją skrzynkę e-mail

Komentarze

  1. Piękne porównanie do kwoty 170zł żądanej przez Urzędy Skarbowe :)

    Swoją drogą jak niewiele trzeba, aby z tego, co normalnie jest traktowane jak niewyszukane wyłudzenie, zrobić najzwyklejszą w świecie opłatę. Wystarczy, że będzie ją pobierać państwo na podstawie ustalonych przez siebie przepisów. To niemalże tak samo jak wskazywany przez „naciągaczy” art. 66 kc., który tym jednak się różni od zasad pobierania opłat przez US, że uiszczenie opłaty jest dobrowolne.

    Jeśli jednak głębiej by się zastanowić nad zasadnością pobierania opłaty 170zł przez US w związku z rejestracją jako podatnik VAT, niechybnie dojdziemy do wniosku, że i w tym przypadku państwo polskie dopuszcza się ordynarnego wyłudzenia, nawet wbrew swojemu własnemu prawu. Czy bowiem opłata ta jest za „zarejestrowanie”? Nie. A może za „złożenie wniosku”? Również nie. Opłata 170zł dotyczy „potwierdzenia zarejestrowania podatnika VAT”. Czyli wydania tego papierka, który rejestrację potwierdza. Czy jednak wydanie takiego zaświadczenia jest niezbędnym elementem koniecznym do bycia zarejestrowanym podatnikiem VAT? Śmiem wątpić.

    Nie ma zatem podstaw do żądania tej opłaty z tytułu samego faktu złożenia wniosku, czy dokonania rejestracji. A jak wygląda praktyka pobierania tej opłaty w urzędach skarbowych? Każdy ma swoje własne doświadczenia na ten temat :)

Skomentuj

*