„Parytet płci” w organach spółek kapitałowych? Kilka uwag o kwalifikacjach członków zarządu i rady nadzorczej

dr Paweł Zdanikowski
Adiunkt w Katedrze Prawa Handlowego KUL. Sędzia sądu rejonowego. Autor publikacji z zakresu prawa handlowego, w szczególności z zakresu prawa spółek.

5 kwietnia 2011 r. Komisja Europejska opublikowała dokument – Zieloną Księgę – Unijne ramy ładu korporacyjnego.  Wśród szeregu rekomendacji dla państw członkowskich w zakresie corporate governance Komisja zaleca także wprowadzenie regulacji mających zapewnić w organach decyzyjnych spółek giełdowych większego odsetka kobiet.

Jak stwierdza Komisja:

Obecność obu płci w składzie rady może pozwolić uniknąć ‘myślenia stadnego’. Istnieją również dowody, że kobiety reprezentują odmienne style przywództwa, uczestniczą w większej liczbie posiedzeń rady i mają pozytywny wpływ na inteligencję zbiorową grupy. Badania wskazują, że istnieje pozytywna korelacja pomiędzy odsetkiem kobiet w składzie rady a wynikami spółki, chociaż całościowy wpływ kobiet na wyniki spółek stanowi na pewno bardziej złożone zagadnienie. Chociaż badania te nie dowodzą żadnego związku przyczynowego, korelacja ta uwidacznia zasadność zapewnienia równowagi płci w zarządzie i w procesie decyzyjnym spółek.

Podobną inicjatywę podjął także Parlament Europejski, który 6 lipca 2011 r. uchwalił rezolucję wzywającą państwa członkowskie, by do 2015 r. 30%, a do 2020 r. 40% miejsc w organach decyzyjnych spółek było zarezerwowanych dla kobiet (Rezolucja Parlamentu Europejskiego z 6 lipca 2011 r. w sprawie kobiet i kierownictwa przedsiębiorstw, 2010/2115(INI))

Jakkolwiek dokumenty te zaliczane są do kategorii tzw. soft law, to jednak warto im się przyjrzeć, szczególnie, że regulację uwzględniającą powyższe zalecenia przyjęła w 2003 r. Norwegia, zaś Francja i Hiszpania oczekują na jej wejście w życie – odpowiednio w 2017 r. i 2015 (zob. szerzej M. Romanowski, Czy prawo powinno wymuszać udział kobiet w radach i zarządach spółek?, Monitor Prawa Handlowego 2011, Nr 2).

Zagadnienie tzw. parytetów płci to problem przede wszystkim socjologiczno-kuluturowy. Celem niniejszego tekstu nie jest oczywiście analiza zagadnienia parytetów z tego ujęcia, a jedynie próba jurydycznej refleksji nad wycinkiem tego problemu z perspektywy praw udziałowych wspólników spółek, których obowiązek zapewnienia określonego parytetu mógłby dotknąć, czyniona z perspektywy prawa polskiego.

Na wstępie trzeba wskazać, że dla oceny celowości i zasadności regulacji nakazujących zapewnienie odpowiedniej reprezentacji kobiet w organach decyzyjnych spółek nie ma znaczenia, czy ewentualny nakaz dotyczyłby spółek prywatnych, czy tzw. spółek giełdowych. Spółka, której akcje dopuszczono do publicznego obrotu nie przestaje być bowiem prywatnoprawną korporacją.

Kwestia kwalifikacji członków zarządu, rady nadzorczej, komisji rewizyjnej i likwidatorów spółek kapitałowych nie jest dla ustawodawcy bez znaczenia. Nie mniej jednak Kodeks spółek handlowych określa tylko dwie cechy pozytywne tych osób (mają to być osoby fizyczne o pełnej zdolności do czynności prawnych), oraz kilka negatywnych. Kodeks zakazuje bowiem pełnienia wskazanych funkcji osobom skazanym za przestępstwo określone w przepisach rozdziałów XXXIII-XXXVII k.k. oraz w art. 585, 587, 590 i 591 k.s.h. Katalog kwalifikacji jest tu jednak zrozumiały, a wprowadzone ograniczenia, jakkolwiek ingerują w swobodę wspólników wyboru określonych osób, wydają się uzasadnione nie tyle jednak interesem samych wspólników, co względami bezpieczeństwa obrotu.

Uprawnienia wspólników (akcjonariuszy) spółek kapitałowych są elementem szerszej kategorii jaką jest prawo udziałowe. Chociaż bierne prawo wyborcze nie jest powiązane konstrukcyjnie z prawem członkowskim, tzn. posiadają je osoby legitymujące się jedynie kwalifikacjami opisanymi w art. 18 k.s.h. to jednak czynne prawo wyborcze przysługuje, co do zasady, jedynie wspólnikom (akcjonariuszom) bezpośrednio bądź pośrednio. Istotą tego prawa jest kompetencja swobodnego wyboru członka organu, którą najczęściej jest osoba ciesząca się zaufaniem wspólnika.

Ogólną zasadą prawa spółek kapitałowych jest to, że wspólnicy nie prowadzą spraw spółki ani też nie reprezentują jej. Muszą zatem mieć wpływ na wybór osób, które w ich imieniu będą wykonywać te kompetencje. Czynne prawo wyborcze do organów spółek kapitałowych jest więc instrumentem realizacji praw członkowskich w spółce. Wprowadzenie kryterium płci nadmiernie ingerowałoby w to uprawnienie. Mogłoby to bowiem doprowadzić do sytuacji kiedy wspólnik faktycznie byłby zmuszony zrezygnować z powołania, czy głosowania na konkretnego członka zarządu (rady) tylko z tego powodu, że nie spełnia on kryterium płciowego.

Oczywiście zupełnie inną rzeczą są praktyczne trudności, które mogłyby wiązać się z taką regulacją, jak określenie reguł kolizyjnych określających kto może wybierać członków organów swobodnie, a kto już nie, skutki naruszenia takiego nakazu, itp.

Na zarysowanym tle widać, że wprowadzenie obowiązku polegającego na konieczności zapewnienia wyboru określonej liczby osób danej płci do organów spółek nie miałoby na celu ochrony interesów osób trzecich i samych spółek, lecz jedynie poprawę ich efektywności. Jednocześnie jednak ograniczenia te spowodują, że wspólnicy w wyborze członków organów nie będą swobodni. Tym samym wydaje się, że regulacja taka ograniczałaby prawo do ochrony praw majątkowych wspólników, które gwarantuje przepis art. 64 Konstytucji RP.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się, aby otrzymać najnowsze artykuły z LawBlog.pl bezpośrednio na Twoją skrzynkę e-mail

Comments

  1. Żyjemy w czasach, w których musimy poważnie dyskutować nad absurdalnymi pomysłami…

    • Jestem ciekaw, jak tego rodzaju tendencje będą harmonizowane z innymi lewicowymi tendencjami do relatywizowania pojęcia płci. Co będzie, jeżeli do systemu prawnego przeniknie koncepcja, że płeć to raczej rola społeczna lub wybór?

      Będziemy składać do KRS oświadczenia członków zarządu, że czują się kobietami? 🙂

      A tak patrząc właśnie na rozgrywający się mecz na EURO – dlaczego UEFA, która tak intensywnie walczy z rasizmem, akceptuje segregację płciową w sporcie…?

    • dr Paweł Zdanikowski says:

      Racja, takie czasy, że o rzeczach niepoważnych przyszło nam pisać śmiertelnie poważnie.

      Sprawy chyba jednak zaszły na tyle daleko (por. parytety w Kodeksie wyborczym), że przypuszczam, że skwitowanie tego problemu tak jak na to zasługuje mogłoby skończyć się dla uznaniem komentatora za człowieka, o ironio, niepoważnego. Myślę, że jako prawnicy powinniśmy tego rodzaju pomysły punktować już na początku dyskusji używając do tego posiadanych przez nas narzędzi, choć oczywiście można by powiedzieć (zaśpiewać) za Czesławem Mozilem: „A to bzdura, bzdura jak mało która…”.

      Polska – Czechy 0:1 🙁

  2. Azorek says:

Speak Your Mind

*