Likwidacja postępowania w sprawach gospodarczych: liberalizacja procedury cywilnej?

dr Paweł Zdanikowski
Adiunkt w Katedrze Prawa Handlowego KUL. Sędzia sądu rejonowego. Autor publikacji z zakresu prawa handlowego, w szczególności z zakresu prawa spółek.

W dniu 16 września 2011 r. Sejm uchwalił ustawę o zmianie ustawy Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 4332). Chociaż nowela jest obszerna (zmianie ulec mają przepisy 132 artykułów) i zróżnicowana (uchwalone zmiany dotyczą zarówno postępowania rozpoznawczego, jak i zabezpieczającego i egzekucyjnego oraz mają różny charakter: od redakcyjnych po istotne merytorycznie), znana jest głównie z tego powodu, że znosi postępowanie w sprawach gospodarczych.

Postępowanie w sprawach gospodarczych (art. 4791 – 47978) wprowadzono do KPC w związku z utworzeniem sądów gospodarczych, co z kolei wiązało się z likwidacją Państwowego Arbitrażu Gospodarczego (nastąpiło to na podstawie ustawy z dnia 24 maja 1989 r. o rozpoznawaniu przez sądy spraw gospodarczych, Dz. U. nr 33, poz. 175, ze zm.). W przeciwieństwie jednak do części innych państw, gdzie także spotykane jest wyodrębnienie organizacyjne sądów w zakresie rozpoznawania spraw między przedsiębiorcami, ustawodawca zdecydował się również na wprowadzenie odrębnej procedury rozpoznawania takich sporów.

Idea tego postępowania opiera się na założeniu, że jego uczestnicy są profesjonalistami, stąd też wymagania procesowe w stosunku do nich mogą być wyższe. Zasadniczym przejawem tych wymagań jest rygoryzm w zakresie przedstawiania materiału dowodowego, określany w uproszczeniu jako prekluzja. Prekluzja oznacza obowiązkek pominięcia przez sąd twierdzeń i wniosków dowodowych, jeżeli nie zostały złożone w pozwie, bądź odpowiedzi na pozew, chyba że stronie uda się wykazać, że wcześniejsze ich powołanie było niemożliwe albo że potrzeba powołania wynikła później (art. 47912 – 47914 KPC). Oprócz prekluzji postępowanie w sprawach gospodarczych cechują inne ograniczenia, jak niedopuszczalność powództwa wzajemnego (art. 47914 § 3 KPC), czy możliwość zgłaszania do potrącenia tylko takich wierzytelności, które są udowodnione dokumentami (art. 47914 § 4 KPC).

Rygoryzm postępowania w sprawach gospodarczych, szczególnie po noweli z dnia 16 listopada 2006 r., był przedmiotem krytyki, w dużej mierze słusznej. O ile bowiem należy zgodzić się z założeniem, że przedsiębiorcom jako profesjonalistom można stawiać większe wymagania procesowe, o tyle jednak podmioty prowadzące działalność gospodarczą nie stanowią jednolitej grupy. Tylko niewielka część z nich dysponuje fachową pomocą prawną. W większości to osoby fizyczne prowadzące działalność na niewielką skalę . Trudno zatem jednako traktować spółkę akcyjną dysponującą własnym departamentem prawnym i bazarowego sprzedawcę. Zniesienie tak surowych reguł jest więc rozwiązaniem nie tylko słusznym, ale i prawidłowym od strony systemowej.

Jak się jednak wydaje, o wadze omawianej noweli nie decyduje sama likwidacja postępowania gospodarczego. Znacznie bardziej istotne jest, że przy okazji likwidacji postępowania w sprawach gospodarczych ustawodawca wprowadził zmiany w odniesieniu do całego postępowania, które mogą realizować te same cele co prekluzja i tak samo jak ona skutkować.

Wedle aktualnej regulacji, pomijając wyjątki, do których należy postępowanie uproszczone, czy ciągle jeszcze postępowanie w sprawach gospodarczych, strona procesu cywilnego w przytaczaniu swojej argumentacji i wniosków nie jest ograniczona czasowo – stanowi o tym art. 217 § 1 in principio KPC:

Strona może aż do zamknięcia rozprawy przytaczać okoliczności faktyczne i dowody na uzasadnienie swych wniosków lub dla odparcia wniosków i twierdzeń strony przeciwnej.

Wyjątki dotyczą stron reprezentowanych przez adwokata, radcę prawnego, rzecznika patentowego, czy Prokuratorię Generalną, którym sąd może zakreślić termin do przytoczenia wszystkich okoliczności faktycznych, zarzutów i wniosków dowodowych, pod rygorem utraty prawa ich powoływania w dalszym toku postępowania (art. 207 § 3 KPC).

Wedle nowej regulacji obowiązek podania wszystkich okoliczności faktycznych przy pierwszej merytorycznej czynności procesowej od razu dotyczy obu stron niezależnie od tego, czy są reprezentowane przez zawodowego pełnomocnika, czy też działają samodzielnie.

Tak więc powód już w pozwie, a pozwany w odpowiedzi na pozew, powinni przedstawić wszystkie twierdzenia i dowody, ewentualnie obie strony powinny uczynić to w piśmie przygotowawczym, jeżeli jego złożenia zażąda sąd. Konsekwencją uchybienia temu obowiązkowi będzie, co do zasady, pominięcie spóźnionych twierdzeń i dowodów. Nowy przepis art. 207 § 2 KPC będzie bowiem brzmiał następująco:

Sąd pomija spóźnione twierdzenia i dowody, chyba że strona uprawdopodobni, że nie zgłosiła ich w pozwie, odpowiedzi na pozew lub dalszym piśmie przygotowawczym bez swojej winy lub że uwzględnienie spóźnionych twierdzeń i dowodów nie spowoduje zwłoki w rozpoznaniu sprawy albo, że występują inne wyjątkowe okoliczności.

Przyznając sądom takie uprawnienie ustawodawca obciążył je obowiązkiem pouczania stron o powyższych obowiązkach i podstawowych zasadach postępowania dowodowego.

Jak widać, istotą omawianych rozwiązań jest więc nie tyle sama liberalizacja procedury rozpoznawania spraw gospodarczych, co modyfikacja dotychczasowej „prekluzji gospodarczej” z jednoczesnym rozciągnięciem nowych reguł na całe postępowanie cywilne. Innymi słowy, ustawodawca w noweli z jednej strony uchylił sztywne i stosunkowo obiektywne reguły prekluzyjne, a zastąpił je instrumentem nieco bardziej elastycznym, ale jednocześnie dość subiektywnym – uzależnionym od oceny sędziego.

Omówiona powyżej zmiana regulacji k.p.c. zasługuje na aprobatę. Na ile jednak rzeczywiście usprawni polski proces cywilny zależeć będzie od tego, jak nowe instrumenty dyscyplinowania stron będą stosować sądy. Ponieważ przesłanki uchylenia rygoru pominięcia spóźnionych twierdzeń i dowodów określono dość liberalnie, ryzyko odmiennej oceny tych samych okoliczności przez sąd odwoławczy jest wysokie. Prawdopodobne jest zatem, że sądy, aby nie narażać się na zarzut pozbawienia strony możności obrony jej praw (co skutkuje nieważnością postępowania i uchyleniem wyroku), będą starały się jednak uwzględniać spóźnione twierdzenia i wnioski.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się, aby otrzymać najnowsze artykuły z LawBlog.pl bezpośrednio na Twoją skrzynkę e-mail

Komentarze

  1. I słusznie, skończy się wymyślanie przez pozwanych-cwaniaków zarzutów, na które powód nie przygotował się dowodowo w pozwie, bo nie przypuszczał, że strona przeciwna może się posunąć do takiego kłamstwa. Proces ma mieć zadanie ustalenie prawdy obiektywnej, a jego celem nie jest jak najszybsze odfajkowanie sprawy bez względu na zgodność wyroku ze stanem faktycznym.

  2. Piotr Kędzierski pisze:

    Czy słuszne jest odstąpienie od postępowania odrębnego w sprawach gospodarczych, nie wiem, nie miałem okazji przyjrzeć się baczniej procesom gospodarczym. Wiem za to, że ich zaletą jest szybkość postępowania i fachowość (specjalizacja) sędziów orzekających. Natomiast należy zauważyć, odnosząc się do swoistości postępowania gospodarczego, że prekluzja dowodowa (gospodarcza) była przez Sąd Najwyższy w szczególności dość osobliwie pojmowana. SN podkreślał zawsze, że w procesie cywilnym obowiązuje zasada prawdy materialnej, dlatego zadaniem sądu jest sprawidliwe i zgodne z prawdą osądzenie sprawy. Tak też uczono mnie na Uniwersytecie. Prekluzja jest dla stron, a nie dla sądu. Dlatego w sytuacji sprekludowania dowodu, sąd zawsze miał możliwość dopuszczenia dowodu z urzędu – ten przepis obowiązywal rownież w postępowaniu gospodarczym. Nie jestem pewien, czy argumenty podniesione w uzasadnieniu do nowelizacji kpc przemawiające przeciwko postępowaniu gospodarczemu są silne, na pewno w częsci przekonywające, ale nie przesądzają o słuszności tej zmiany. Natomiast przyjęte rozwiązania, w mojej ocenie, są niewystarczające dla przyspieszenia procesu. Zadziałają zapewne tam, gdzie w sprawie występuje profesjonalny pełnomocnik. Gdy go brak, strona na pewno nie będzie w stanie już na samym początku sformułować wszystkich twierdzeń, ani podać wszystkich dowodów. Obserwując salę sądową w wydziałach cywilnych jako aplikant, dochodzę do wniosku, że jest to nierealne, choć na pewno założenie było atrakcyjne z punktu widzenia koncentracji materiału. Zastanawia mnie natomiast przepis, który mówi, że pisma procesowe w toku sprawy będą mogły być składane tylko za zgodą sądu – czy jest to zgodne z zasadą dyspozycyjności procesu? Pozdrawiam, ciesząc się, że tak interesujący portal powstał z inicjatywy ośrodka akademickiego, do którego (pochwalę się, bez zbędnej skromności) teraz przystępuję jako debiutujący doktorant. Świetne przedsięwzięcie. Piotr Kędzierski, aplikant KSSiP i doktorant w Katedrze Prawa Handlowego KUL.

    • Posłowie przysporzyli pracy Trybunałowi Konstytucyjnemu – znowelizowany przepis art. 207 par. 3 w zakresie składania pism procesowych z pewnością stanie się przedmiotem kilku skarg konstytucyjnych a i pewnie zapytań prawnych ze strony sądu. Ma tu bowiem miejsce ewidentne ograniczenie prawa do sądu, a brak jest jakiejkolwiek wartości, która w ten sposób by chroniono.

    • Niestety, w praktyce większość postępowań gospodarczych nie cechowała ani szybkość, ani tym bardziej jakakolwiek fachowość. Obrót gospodarczy to nie ścisłe regulacje kpc, o czym niestety często zapominano, a pewnych rzeczy nie da wyczytać się z ustawy czy komentarza.

  3. To czy nowelizacja przepisów o postępowaniu gospodarczym (poprzez usunięcie tego postępowania) jest słuszna, czy nie, zostawiam ocenie innych. Mnie ono nie zawadzało, gdyż jako prawnik wychowywałem się na nim i nie znałem w sumie w mojej praktyce prawniczej innych reguł niż twarda prekluzja.

    Zwrócę uwagę tylko na dwa aspekty tej noweli:

    - szkoda, że wylewa się dziecko z kąpielą, bo możliwość zabezpieczenia na podstawie samego nakazu zapłaty w post. gospodarczym była kapitalnym środkiem procesowym.
    - art. 207 par. 3 k.p.c. jest jakimś kuriozum ustawodawczym o czym szerzej rozmawialiśmy z Pawłem (Pjaj) np. na goldenline i generalnie wszyscy jesteśmy zgodni, że ten przepis jest zły i szkodliwy, w dodatku nie wiadomo czy zgodny z konstytucją.

  4. Sebastian Frydrych pisze:

    Zawsze zastanawiało mnie dlaczego w dyskusji o prekluzji ubieranej obecnie w inne szaty i rozciąganej na całe postępowanie, brakuje refleksji opartych na analizie założeń, jakie należy czynić, aby móc mówić o trafności określonych rozwiązań. Przed przejściem do krótkiego omówienia tych założeń, z których zapewne część ominę (taka już natura ludzka), konieczne jest zwrócenie uwagi na fakt, że prekluzja w obecnym ale i projektowanym kształcie „dotyka” głównie pozwanego. W przypadku bowiem powoda, przygotowanie przez niego pierwszego pisma procesowego w sprawie (pozwu) nie jest limitowane jakimkolwiek czasem, poza cezurą wyznaczaną przez przedawnienie oraz „polityką”, polegająca na wyczuciu odpowiedniego momentu na wdanie się w spór (o zaistnieniu procesu gospodarczego, czyli czasie, w którym ma to nastąpić decyduje szereg czynników np. możliwość realizowania z przyszłym pozwanym kontraktów).

    Ma to szczególnie istotne znaczenie w procesach gospodarczych nie na darmo nazywanych „kartonowymi”, gdzie pozew ma kilkadziesiąt lub kilkaset stron (ze spisem treści), a załączniki zawarte są w kilkudziesięciu segregatorach i są przysyłane w paczkach, czasem kilku (takie procesy nie są rzadkością, jak mogłoby się wydawać). W takiej sytuacji powód, a raczej jego pełnomocnik, ma wystarczająco dużo czasu na przeanalizowanie sprawy, przestudiowanie dokumentów, spotkania z biegłymi w danej dziedzinie, rozmowę z potencjalnymi świadkami, dobranie odpowiedniej argumentacji itd. Tymczasem pozwany, którego nie zawsze należy kojarzyć ze „złym” czy „opornym” dłużnikiem, ma zaledwie 14 dni na przygotowanie odpowiedzi na kartonowy pozew, oczywiście pod rygorem prekluzji. Po tej wstępnej uwadze, pokazującej jednak „nierówność” stron procesu, czas przejść do założeń, o których pisałem na wstępie:

    1. założenie, że w każdej sprawie klient (pozwany) ma „stałego” pełnomocnika lub też po doręczeniu mu pozwu w tym samym dniu (zegar tyka) albo następnym, ustala zasady reprezentacji z pełnomocnikiem z wyboru – powiało utopią. W naprawdę dużych i skomplikowanych procesach gospodarczych, gdzie w.p.s. sięga kilku a z reguły kilkudziesięciu milionów złotych pozwany nawet jeżeli ma tzw. „stałą obsługę prawną” nie zawsze decyduje się na powierzenie jej reprezentacji w sprawie. Powody są różne, poczynając od potrzeby zaangażowania specjalisty w danej dziedzinie poprzez stwierdzenie, że obsługa jest na taki proces za „słaba” po dość oczywistą konstatację, że obsługa musiałaby na 14 dni „porzucić” wszelkie inne sprawy, aby w dostatecznie dobry sposób przygotować się na proces (pamiętajmy, że przedsiębiorstwo to żywy organizm i wyłączenie obsługi prawnej na 14 dni może być zgubne). A zatem szukamy pełnomocnika. I tu napotykamy trudności, najpierw w jego doborze, potem w negocjacjach z nim warunków reprezentacji (wynagrodzenie w sprawach kartonowych bywa bolesne dla klienta sięgając ostatecznie kilkudziesięciu tysięcy złotych z dużym procentowym success fee), a na końcu w przekazaniu mu istoty sprawy. Pozostaje już nie 14, ale przy dobrych wiatrach 9-10 dni,

    2. założenie, że pozwany dysponuje wszelkimi dokumentami potrzebnymi do sprawy tu i teraz – co znaczy proces gospodarczy najlepiej przekonać na procesach dotyczących robót budowlanych. Ilość dokumentów w tych sprawach bywa imponująca a ich treść i stopień skomplikowania, rzekłbym, gigantyczny bynajmniej dla umysłu humanistycznego. Najpierw zatem pełnomocnik musi zapoznać się z pozwem i załącznikami (2-3 dni zaiste nie obarczonych przywilejem 8 godzinnej pracy), następnie z dokumentami przekazanymi mu przez pozwanego (2-3 dni), aby po skompilowaniu treści obu, wyłapać brakujące elementy. I tu zaczyna się „zabawa” – pytamy pozwanego o określone dokumenty, on pyta swoich pracowników, pracownicy (ci na szczeblu kierowniczym) pytają swoich pracowników, a to wszystko przy założeniu, że pracownicy niegdyś związani ze sprawą, np. konkretną inwestycją nadal pracują, że organizacja przedsiębiorstwa spełnia najwyższe możliwe standardy, że obieg dokumentów jest na medal itd. A co jeśli konieczne staje się przeanalizowanie akt innych postępowań? Tu musimy zakładać dostępność tych akt w sądach, życzliwość sędziów decydujących o ich udostępnieniu (jeżeli nie są na urlopie) oraz to, że można je w Sądzie tak samo łatwo jak w przedsiębiorstwie odnaleźć (zdejmijmy opaski i spójrzmy na rzeczywistość polskich sądów, a mówiąc ściślej sekretariatów),

    3. założenie, że pełnomocnik nie robi nic innego przez 14 dni tylko zajmuje się daną sprawą – to w ogóle interesująca teza. Nie trzeba chyba jej zbytnio rozwijać, bo poczynienie takiego założenia wymagałoby przyjęcia, iż pełnomocnik żyje w próżni tudzież ma zdolność do zatrzymywania biegu spraw w oczekiwaniu, że trafi mu się ta jedna, z której wyżyje,

    4. założenie, że pełnomocnik posiądzie w ciągu kilku dni zdolność do „wejścia” np. w proces budowlany, co jest niezbędne aby sprawę zrozumieć i ją wygrać lub przynajmniej dobrze poprowadzić. Trudno opisać godziny i dni jakie trzeba spędzić w salce konferencyjnej z kilkoma kłócącymi się specjalistami z danej dziedziny (ci budowlani mają skłonności do narcystycznego podejścia do posiadanej wiedzy i umiejętności), aby pojąć co znaczy i z jakich przyczyn występuje/może wystąpić pękanie spawów na łączeniu dźwigarów,

    5. założenie, że wyjaśnienie sądowi efektów analizy dokumentacji i godzin rozmów może nastąpić na 10 stronach pisma, a nie tak jak pozew na 100 stronach. Polecam z serca pisanie wniosków dowodowych w oparciu o w/w wiedzą, opisywanie konkretnych okoliczności i wyciąganie wniosków prawnych na kilkudziesięciu stronach w ciągu 2 dni bo tylko z reguły pozostaje o ile czas ten nie skraca się do doby.

    6. założenie, że sędziowie są przygotowani do prowadzenia sporów gospodarczych. Hm, trudno o tym pisać wprost, ale z drugiej strony należy służyć prawdzie. Absolutnie błędne założenie. Nie można i nie należy oczywiście generalizować, bo to zbliżałoby merytoryczny dyskurs do głoszenia populistycznych haseł. Jestem zatem daleki od generalizowania. Należy jednak mówić o tym, że większość sędziów nie jest przygotowanych do prowadzenia sporów gospodarczych. Zadajmy sobie pytanie: co znaczy być do takiego sporu przygotowanym? Nie wystarczy przecież znajomość procedury, ponieważ tu chodzi o rozstrzygnięcie sporu na gruncie merytorycznym. A zatem sędzia powinien mieć wiedzę o istocie procesu budowlanego, jego podstawowych założeniach, organizacji przedsiębiorstw itp. Mówiąc wprost, powinien mieć możliwość wyobrażenia sobie konkretnej sytuacji w konkretnych warunkach. Skąd jednak ma sędzia mieć taką wyobraźnię skoro nie uczestniczył w życiu przedsiębiorstwa tak jak uczestniczą częstokroć pełnomocnicy zajmujący się obsługą prawną lub prowadzeniem kartonowych procesów gospodarczych. Potrzeba naprawdę dużej wyobraźni aby zrozumieć pewne procesy. Myślę, że sprawa daleko wykracza poza podjęty wątek.

    I jeszcze jedno. Skoro wymaga się prekluzji, a teraz wymagać będzie w standardzie, to wykreślmy przepisy o możliwości rektyfikacji orzeczeń, nałóżmy nie instrukcyjne ale ścisłe terminy rozpoznawania spraw gospodarczych itd. W przeciwnym razie nasuwa się nieodparte wrażenie, że sądowi wolno się mylić i w nieskończoność odwlekać procesy, a stronom nie. Komu zatem służą obecne i „przyszłe” przepisy? – niech każdy odpowie sobie sam.

    • Piotr Janiak pisze:

      Nic dodać nic ująć, bardzo trafne opisy sytuacji. Nie uznaję się jako radca z 20 letnim doświadczeniem za idiotę, robię co mogę by sprostać w walce z czasem i inercją ww. ograniczeń czasowych, ludzkich, materialnych i wszelkich innych. Czuję, jak powodowie w ten sposób usiłują nas złapać w pułapkę tworząc pozwy po kilkadziesiąt stron, ostatnio miałem 117 i cały karton czegoś co ma być dowodami. Mogę powiedzieć, że wskazane ww. sytuacje już by mnie uśmierciły o mało co w kilku przypadkach, jak nie klient, to aura, albo inne ograniczenia, raz zakopałem się w śniegu w wywózce dokumentów na UPT działające cała dobę z braku czasu, dodam, że na 7 dni przespałem łącznie 3 godziny usiłując nawiązać jako taką więź procesową z przeciwnikiem (zresztą niedospanie w tym fachu to stała tendencja wpływająca na rujnowanie zdrowia), raz wpadłem w poślizg, kilka razy sytuacje kolizyjne, a raz ściągałem taksówkę, gdy samochód się popsuł, wszystko na krawędziach czasowych. Pytam zatem po co to, skoro teraz sąd rozważa kwestie 3 lata i na razie nie wyszliśmy z I instancji?

      Postulaty winny być takie:
      odnośnie art. 207 kpc, strony przesyłają do rozprawy pisma procesowe dowolnie, a sąd pod rygorem skutków może zobowiązać do wymiany pism procesowych. Nie można natomiast przyjmować za normalną sytuacji, gdy powód nie dostaje prawa do repliki pisemnej na odpowiedz pozwanego, albo musi prosić sąd o wydanie postanowienia na replikę, względnie kombinować z załącznikami pisemnymi do protokołu.

      odpowiedź na pozew do miesiąca, a w razie skomplikowania sprawy wniosek do sądu o wydłużenie terminu z uzasadnieniem.

      sądy rozpoznają sprawę w ciągu, kolejno, a nie rozgrzebuję wiele spraw i dalej idzie utartym trybem. Są kraje, gdzie rozstrzygnięcia w I instancji zapadają po od 3-6 miesięcy, mogą inni możemy i my.

      Sądy też ponoszą odpowiedzialność za terminy, należy ograniczyć udział terminów instrukcyjnych, jak strzelamy do uczestników procesu to po równo, tak samo stronom, jak i sądowi. Wówczas może wspólność tego samego pnia problemów zbliży wszystkich w jednym celu by proces trwał sprawnie i szybko, a żaden z uczestników nie uzyskiwał nadmiernej przewagi. Art. 207 par. 3 kpc stanowi złamanie zasady równości broni stron. Czy się to tłumaczy tak, czy owak, to każdy widzi, że z przepisem wiąże się jakieś niechlujstwo i wydaje się, że gryzie się zasadami konstytucyjnymi i zasadami sprawiedliwego procesu.

      Pytanie zatem, kiedy w procesie zapanują wreszcie uczciwe zasady odnośnie reguł gry, a nie zasady tylko rzekomej szybkości i sprawności procesu, kosztem ich podmiotów? Procedura nie jest sama dla siebie tylko do ustalenie zasad dochodzenia praw i w tym jej służebność, poza którą nigdy nie winna wychodzić, czego należałoby sobie życzyć dziś i na przyszłość.

  5. Łukasz Bąk pisze:

    Z moich obserwacji wynika, że postępowania gospodarcze wcale nie muszą być szybsze niż te zwyczajne. Mam nieodparte wrażenie, że gros inicjatywy w tym zakresie należy do sądu. Po cóż zmuszać pełnomocników do pracy ponad siły przez te 14 dni od wpłynięcia pozwu zgodnie ze schematem opisanym przez Sebastiana, skoro i tak potem terminy rozpraw wyznaczane są np. raz na trzy m-ce. Dajmy pełnomocnikom trochę więcej czasu i wytchnienia, ale jednocześnie sprawnie podejmujmy czynności w sądzie. Zgadzam się z przedmówcą, że model przyjęty przez ustawodawcę zrzuca cały ciężar sprawności postępowania na strony, w szczególności pozwanego.

  6. Maciej Kowalewski pisze:

    „Wyjątki dotyczą stron reprezentowanych przez adwokata, radcę prawnego, rzecznika patentowego, czy Prokuratorię Generalną, którym sąd może zakreślić termin do przytoczenia wszystkich okoliczności faktycznych, zarzutów i wniosków dowodowych, pod rygorem utraty prawa ich powoływania w dalszym toku postępowania (art. 207 § 3 KPC).” Oto brzmienie art. 207 § 3 „Przewodniczący może także przed pierwszym posiedzeniem wyznaczonym na rozprawę zobowiązać strony do złożenia dalszych pism przygotowawczych, oznaczając porządek składania pism, termin, w którym należy je złożyć, i okoliczności, które mają być wyjaśnione. W toku sprawy złożenie pism przygotowawczych następuje tylko wtedy, gdy sąd tak postanowi, chyba że pismo obejmuje wyłącznie wniosek o przeprowadzenie dowodu. Sąd może wydać postanowienie na posiedzeniu niejawnym.” – gdzie tu mowa o adwokatach radcach itd????? sąd może nałożyć obowiązek na stronę bez względu na rodzaj reprezentacji – i tak tez postępuje w praktyce!

  7. Maciej Różewicz pisze:

    Czy w takim razie wobec likwidacji odrębnego postępowania gospodarczego, w przypadku pozwu istnieje obowiązek dołączenia dowodu wezwania do spełnienia świadczenia, który przed nowelizacją wynikał z Art. 479 12?

  8. Skoro uchylono art. 479(12) k.p.c. i pozostałe przepisy dotyczące postępowania w sprawach gospodarczych, zagadnienie warunków formalnych pozwu (także w sprawie gospodarczej) regulują przepisy ogólne, a one nie wspominają o takim obowiązku.

Skomentuj

*